← Hohenschwangau Castle guide

WAGNER, GWIAZDY I SAMOTNY KSIĄŻĘ

Dzieciństwo Ludwika II w Hohenschwangau: Wagner i gwiazdy

Młody Ludwik II dorastał w odosobnieniu w Hohenschwangau, otoczony freskami o legendarnej łabędziej opowieści — a potem, jako król, zaprosił Richarda Wagnera na tydzień w 1865 roku.

Check dates and availability ↗

Dzieciństwo ubogie w rodziców, bogate w legendę.

Ludwik II urodził się w 1845 roku i wychowywał się głównie w Hohenschwangau wraz ze swoim młodszym bratem Ottonem, urodzonym trzy lata później. Ich rodzice, następca tronu Maksymilian i księżniczka Maria, utrzymywali formalny dwór i według większości relacji chłopcy spędzali znacznie więcej czasu ze służbą, guwernerami i ochmistrzyniami niż z którymkolwiek z rodziców — ta dystans odcisnęła piętno na obu. Tym, co ich otaczało zamiast tego, był sam pałac: pokój za pokojem malowany legendą o łabędziu Lohengrinie, średniowiecznymi sagami o starych rycerzach ze Schwangau oraz germańskimi mitami. Na długo zanim Ludwig usłyszał muzykę Wagnera, dorastał w jej tematyce, otoczony freskami opowiadającymi dokładnie takie historie, jakie później miał za fortunę próbować urzeczywistnić dla siebie.

Otto, cichszy brat

Otto niemal dokładnie powtórzył dzieciństwo Ludwiga w Hohenschwangau — tych samych nieobecnych rodziców, te same malowane pokoje, tych samych nauczycieli — jednak losy dorosłych braci rozeszły się diametralnie. Otto jako chłopiec nie wykazywał żadnych oznak choroby; dopiero po udziale w wojnie francusko-pruskiej na początku lat 70. XIX wieku zaczęły u niego występować silne stany lękowe i depresja, a lekarze oficjalnie uznali go za chorego psychicznie w połowie lat 70. W 1886 roku nominalnie zastąpił Ludwiga na tronie, ale nigdy faktycznie nie rządził, spędzając kolejne dekady w dużej mierze odizolowany od życia publicznego. To trzeźwiący przypis do dzieciństwa, które poza tym zapamiętano jako bajkową scenerię — dwóch chłopców wychowanych wśród tych samych baśniowych fresków, których późniejsze losy potoczyły się zupełnie inaczej, a niekiedy bardzo trudno.

Pokój, w którym pojawiły się gwiazdy

Po śmierci ojca w 1864 roku młody, zaledwie osiemnastoletni Ludwik, który właśnie wstąpił na tron, odcisnął własne piętno na rodowym zamku, zlecając wykonanie misternie zaprojektowanej instalacji w swojej sypialni: sufit pomalowany na wzór nocnego nieba, z księżycem i gwiazdami, które można było rozświetlić na komendę. Relacje nieco różnią się co do dokładnego mechanizmu – opisywano ukryte lampy oliwne lub naftowe połączone z lustrami wmontowanymi w podłogę powyżej, skonstruowane tak, by rzucać iluzję świecących nad głową gwiazd – a obok, w innym kącie pokoju, znajdowała się rzeźbiona formacja skalna i działający miniaturowy wodospad. To wczesna, kameralna próba teatralnej, inżynieryjnej fantazji, którą Ludwik później realizował z ogromnym rozmachem w Neuschwanstein i Linderhof – dowód na to, że jego zamiłowanie do mechanicznych cudów narodziło się tutaj, w dziecięcej sypialni, a nie w słynnych zamkach.

Wagner przyjeżdża na dłużej

Ludwig już wcześniej uczynił Richarda Wagnera swoją sprawą honorową, zanim zaprosił kompozytora do Hohenschwangau w listopadzie 1865 roku — obaj poznali się rok wcześniej w monachijskiej rezydencji, 4 maja 1864, kilka miesięcy po objęciu przez Ludwika tronu. Ta listopadowa wizyta trwała niemal tydzień, a król i kompozytor spędzali długie godziny przy fortepianie i w rozmowach — według większości relacji było to intensywne, wręcz pochłaniające spotkanie umysłów. Wagner był już wówczas zakwaterowany przez Ludwika w willi w Monachium, aby obaj mogli się łatwo spotykać. Ta relacja miała później sfinansować część najważniejszych późnych dzieł Wagnera — a zaczęła się w dużej mierze w tych samych pokojach, w których młody Ludwig dorastał otoczony legendą o rycerzu-łabędziu, którą Wagnerowski Lohengrin uczynił sławną w całej Europie.

Od chłopca z łabędzim muralem do Łabędziego Króla

Nietrudno dostrzec linię prowadzącą od malowideł w Hohenschwangau do obsesji dorosłego Ludwika. Łabędź dawnych rycerzy ze Schwangau, uwieczniony na ścianach jego dziecięcego domu i wyeksponowany w Lohengrinie Wagnera, stał się czymś na kształt osobistego emblematu — pojawiał się w jego korespondencji, w wystroju wnętrz, a w końcu w samej nazwie zamku, który wzniósł po drugiej stronie doliny: Neuschwanstein, Nowy Kamienny Łabędź. O ile łabędzia symbolika Hohenschwangau była dziedzictwem — namalowaną pokolenie przed narodzinami Ludwika przez dekoratorów jego ojca — o tyle tę w Neuschwanstein Ludwig wybrał i opłacił w całości sam. Widziane obok siebie, oba zamki kreślą podróż jednej wyobraźni — od chłopca chłonącego legendę ze ściany swojej sypialni po króla, który odbudowuje wokół niej cały swój świat.

Powroty jak król

Zostanie królem w 1864 roku nie oznaczało porzucenia Hohenschwangau. Nawet gdy w latach 60., 70. i 80. XIX wieku na przeciwległym cyplu wyrastał Neuschwanstein, Ludwik wciąż wracał do rodzinnego domu na całe tygodnie, często traktując go jako bazę wypadową podczas nadzorowania prac budowlanych po drugiej stronie doliny. Wiadomo, że przyglądał się, jak Neuschwanstein nabiera kształtów, z okien i tarasów Hohenschwangau — fantazja syna dosłownie widoczna z zrealizowanego marzenia ojca. Ten nawyk powrotów mówi coś, czego same freski nie są w stanie wyrazić: mimo późniejszej reputacji samotnika budującego coraz bardziej odległe i wyszukane azyle, Ludwik nigdy w pełni nie wypuścił z rąk stosunkowo skromnego, tętniącego życiem pałacu, w którym po raz pierwszy ukształtowała się jego wyobraźnia.

Check dates and availability ↗
Check dates and availability